List pasterski ks. abpa Artura R. Wiecińskiego z dnia 3 sierpnia 2017 roku

Warszawa, dnia 3 sierpnia 2017 roku

"Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo". (Mt 9, 37-38)
W pierwszy czwartek sierpnia, jak w każdy pierwszy czwartek miesiąca w sposób szczególny modlimy się o powołania do służby w Kościele. Modlimy się także za tych, których powołanie już kiełkuje i wzrasta – za tych, którzy już przygotowują się do kapłaństwa. Naszych modlitw potrzebują także Ci, którzy już kroczą drogą kapłańską. Ci, którzy już przyjęli ten wyjątkowy i szczególny sakrament, najbardziej narażeni są na podstępy szatana. Pycha, nieczystość, zawiść, chciwość – te grzechy niszczą wspólnotę Kościoła od środka. Kościół, jak człowiek, nie wystarczy by był czysty na zewnątrz, powierzchownie, by móc dawać przykład. Kościół także musi zostać oczyszczony od środka. Przyznać się do błędów. Wyznać swoje grzechy, jak każdy wierzący człowiek w sakramencie pokuty i pojednania. W tym momencie, musimy zrozumieć że „Kościół” należy pojmować dwojako. Kościół Chrystusowy jest święty i bez grzechu, natomiast Jego członki – ludzie, którzy budują ten Kościół, są grzeszni. I to właśnie Ci ludzie, ta wspólnota, potrzebuje oczyszczenia. To oczyszczenie nie dokona się bez chęci naprawy życia.
V Nadzwyczajny Synod Kościoła Starokatolickiego wybrał mnie na Zwierzchnika Kościoła, co potwierdził VI Nadzwyczajny Synod Kościoła Starokatolickiego. Zwieńczone zostało to przyjąciem sakry biskupiej. W trakcie obrzędów święceń biskupich wielokrotnie odpowiedziałem „CHCĘ”. Dlatego teraz chcę, aby Kościół się oczyszczał, rozrastał się dla większej chwały Bożej i niósł dobrą nowinę o zbawieniu. Wiem, że słowa, które padną w następnych wersach mogą być odebrane jako zbyt mocne, nieadekwatne do sytuacji, za bardzo samokrytyczne, czy najzwyczajniej nie na miejscu. Jednakże w mojej ocenie, są konieczne.
Chciałbym zacząć od tematu duchowieństwa, gdyż jest to fundament działania wspólnoty Kościoła. Ostatnie kilkanaście lat, to czas, gdy duchowni przychodzili i odchodzili. Kapłaństwo było traktowane jak zajęcie tymczasowe. Kandydat przychodził, za chwilę zostawał wyświęcony, a potem uciekał, bo nie był przygotowany do służby w Kościele. Nie wiedział czym jest kapłaństwo, często nie umiał sprawować sakramentów. Nieliczni, którzy mieli przygotowanie „z zewnątrz”, ostali się. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że docierają do mnie informacje, iż zdarzały się przypadki symonicznego udzielania sakramentów. Za to, że wspólnota Kościoła nie strzegła i nie pielęgnowała daru kapłaństwa – przepraszam.

Każdy człowiek, a szczególnie duchowny – czy to biskup, czy prezbiter, czy diakon – w szczególny sposób powinni swoim życiem dawać przykład innym ludziom. „Na pierwszym planie” w Kościele stoi biskup. W Kościele Starokatolickim taką osobą jest biskup – Zwierzchnik. Jego postępowanie powinno być bez skazy. Niestety życie biskupa Marka Kordzika takie nie było. Wiemy, iż każdy człowiek jest grzeszny. Biskup Kordzik zakończył już swoją ziemską pielgrzymkę. Nikt, ani ja, ani kapłani, ani nikt inny nie powinniśmy oceniać Jego życia i postępowania. Zrobi to Pan Bóg. My się módlmy, aby Bóg przyjął Go do swojej chwały. Jednak, to, co biskup Marek pozostawił tu na ziemi wymaga mojego „komentarza”. Z powodu swoich ludzkich ułomności Zwierzchnik Kościoła – biskup Marek Kordzik podjął wiele złych decyzji, wiele osób skrzywdził. Dlatego, wszystkich i każdego z osobna, w imieniu Kościoła oraz w imieniu samego biskupa Marka Kordzika – przepraszam. Przepraszam za to, że nie zawsze postępował w zgodzie z Ewangelią. Przepraszam, że nie zawsze zachowywał się jak ojciec. Przepraszam za to, błędnymi decyzjami niejednokrotnie postawił Kościół w złym świetle. Przepraszam za wszystko złe, co uczynił, krzywdząc swoich bliskich, swoich księży, swoich wiernych. W Jego imieniu przepraszam i proszę o wybaczenie.
Jak wszyscy wiemy i jak napisałem powyżej, każdy człowiek jest grzeszny. Także kapłanom zdarzają się sytuacje, zachowania które nie powinny mieć miejsca. Niemoralność, kłamstwo, chęć posiadania - te grzechy dotyczą także księży. „Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień.” Czytamy w Ewangelii. Tak, każdy się potyka, ale tylko ten jest wielki, kto widzi swoje potknięcia oraz błędy i chce się poprawić. W wielu dyskusjach, komentarzach czytam, iż gdy ktoś „atakuje” jakąś wspólnotę kościelną, wytyka błędy, pada odpowiedz, o widzeniu drzazgi w oku brata, a niedostrzeganiu belki w swoim. Nie jestem zwolennikiem publicznego „prania brudów”, lecz także potępiam zamiatanie problemów „pod dywan”. Jestem zwolennikiem upomnienia w cztery oczy, potem przełożonemu, potem na forum Kościoła, jeśli to nie pomaga, są środki, które napiętnują zło. Samosąd w czasach ogólnodostępnego internetu jest bardzo złą formą naprawy drugiego człowieka. Często, przez źle dobrane słowa, łatwiej kogoś niesprawiedliwie oskarżyć, pomówić, niż pouczyć. Wiem jednak, że wśród naszego duchowieństwa przez lata szerzył się grzech pod różnymi postaciami. Nie ma co się oszukiwać, my duchowni nadal jesteśmy ludźmi grzesznymi i ciągle się potykamy. Dlatego wszystkich, którzy poczuli się skrzywdzeni, oszukani, zgorszeni przez duchownych naszego Kościoła – ze szczerego serca serdecznie przepraszam i proszę o wybaczenie oraz modlitwę.
Chciałbym odnieść się konkretniej do jednej osoby, bazując na powyższym akapicie. Osobą, nad której tematem chciałbym się pochylić, jest biskup Wojciech. Wiele osób pluje, wyszydza tego człowieka, nazywając go zboczeńcem czy pedofilem. Pod moim adresem także zdarzają się oskarżenia „przyjął sakrę od pederasty”. W internecie można przeczytać wiele artykułów, podkoloryzowanych, często zawierających nieprawdziwe informacje. Chciałbym ten temat wyjaśnić i uciąć raz na zawsze, ponieważ wyciąganie sytuacyjne tego tematu, sprzed kilkunastu lat, tylko po to aby „wbić szpilę” przy jakiejś okazji, jest niedopuszczalne.
Biskup Wojciech Zdzisław Kolm faktycznie, przed kilkunastu laty zbłądził, dopuścił się niemoralnych czynów, które nie przystoją duchownemu. Został za to ukarany przez sąd świecki oraz sąd kościelny. Na wiele lat został odsunięty od Kościoła, który kochał ponad wszystko. W 2013 roku, ówczesny Zwierzchnik podjął decyzję, o przywróceniu biskupa Wojciecha do Kościoła. Biskup Kolm odbył swoją karę świecką, odpokutował swoje postępowanie. Kościół – Miłosierna Matka, dał szansę swojemu synowi. Warto tu także nadmienić, iż prawo polskie jest dość „dziurawe”, nieprecyzujące dokładnie czynów karanych. Biskupowi Wojciechowi można zarzucić, iż dopuścił się czynów niemoralnych. Użycie jednak określenia „pedofil” jest ogromnym nadużyciem i pomówieniem. Świadczą o tym dwa fakty. W świetle prawa obowiązującego w dniu dzisiejszym, czyn, którego dopuścił się biskup Wojciech, nie jest już karany – nie jest przestępstwem. Drugim argumentem, jest opinia biegłych psychologów, którzy jasno stwierdzili, iż Wojciech Kolm nie przejawia żadnych skłonności pedofilskich. W świetle nauki Kościoła, biskup Wojciech pojednał się z Bogiem, wyznając swoje grzechy i żałując za nie. Zadośćuczynił za swoje postępowanie. Dalsze karanie Go wyszydzającymi opiniami, obelgami, pomówieniami jest niemoralne, niechrześcijańskie i nie do zaakceptowania. Powagą powierzonego mi przez Kościół Urzędu stwierdzam, iż biskup Wojciech Zdzisław Kolm jest czynnym duchownym Kościoła oraz nie podlega na dzień dzisiejszy żadnym karom kościelnym. Jednakże, wszystkich tych, których postępowanie biskupa Wojciecha sprzed kilkunastu lat, skrzywdziło w jakikolwiek sposób – przepraszam.
Nawiązanie dialogu ekumenicznego, czy współpracy Państwo-Kościół jest nieodzownym elementem działalności każdej poważnej wspólnoty kościelnej. Podstawowym celem Kościoła jest pasterskie prowadzenie ludu Bożego, opieka nad wiernymi. Wzajemny szacunek, poważne podejście do tematu jest podstawą nawiązania właściwych relacji i współpracy. Tu ponownie muszę przeprosić za mojego poprzednika – biskupa Marka Kordzika oraz innych duchownych Kościoła. Przepraszam hierarchów Kościoła Rzymskokatolickiego oraz innych kościołów. Przepraszam władze świeckie – prezydentów, burmistrzów, władze samorządowe. Przepraszam za to, iż mój poprzednik nie zawsze właściwie potrafił podejść do ważnych spraw. Przepraszam, że zamiast osobiście załatwiać ważne sprawy, zachowywał się nietaktownie i wysyłał „pośredników”, nie mających odpowiednich kompetencji. Przepraszam, że nie zawsze umiał się odpowiednio zachować. W sposób szczególny, przepraszam Jego Ekscelencję, Księdza Arcybiskupa Wacława Depo, metropolitę częstochowskiego, za to, iż na spotkanie z Ekscelencją wysłał „zwykłego” proboszcza, zamiast spotkać się osobiście. Przepraszam Kurię łódzką, za to, iż wzajemne kontakty były nacechowane pogardą. Przepraszam władze Aleksandrowa Łódzkiego, za to, że biskup Kordzik w sposób nieuzgodniony z nikim i nieplanowany, chciał uczynić z Uroczystości 200-lecia Miasta uroczystość kościelną. Jednocześnie przepraszam także burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego – Pana Jacka Lipińskiego oraz ks. Jacka Stasiaka za nieprzyjemności, jakie spadły na nich w związku z zaistniałą sytuacją w Aleksandrowie. Osobiście byłem obecny tego dnia w Aleksandrowie i wiem, że zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez ówczesnego Zwierzchnika Kościoła. Przepraszam ze szczerego serca wszystkich wprost niewymienionych, którzy przez nietaktowne i nieodpowiedzialne postępowanie Zwierzchnika lub duchownych Kościoła poczuli się urażeni.
Działalność Kościoła, który ma być służebny i pomagać potrzebującym, powinna być nieskazitelna. Wiemy, iż Kościół Starokatolicki nie wywiązał się z tego zobowiązania. Wiele lat temu, do Kościoła przyjęty został Marek Nowak. Człowiek, który ideą pomocy potrzebującym, starszym, chorym „zawrócił w głowie” wielu duchownym Kościoła. Po latach współpracy widzimy efekty. Nie bojąc się odpowiedzialności karnej twierdzę, iż Marek Nowak kradł, kłamał, lawirował w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Wykorzystał słabych i chorych ludzi oraz Kościół, jako przykrywkę, do realizacji swoich celów, które z pewnością nie idą w parze z celami Kościoła. Wyłudził święcenia, by korzystając z koloratki mamić potrzebujących, urzędników, władze. Przepraszam za wszystkich, którzy widząc jakiekolwiek nieprawidłowości, nie reagowali. Przepraszam także ja osobiście. Praktykę diakońską odbywałem właśnie w ośrodku Marka Nowaka w Działach Czarnowskich. Nie wiedziałem o wszystkim, co tam się dzieje. Przebywałem tam jedynie kilka godzin raz w tygodniu. To jednak nie jest wytłumaczenie, ponieważ widziałem sytuacje, które nie powinny mieć miejsca. Widziałem uzależnionego od Marka Nowaka, Zwierzchnika Kościoła – biskupa Kordzika, który na rozkaz „prezesa”, stał w kolejce do kuchennego okienka z talerzem po zupę. Widziałem ludzi, którzy byli najzwyczajniej nieumyci, nieotoczeni odpowiednią opieką. Przepraszam, że nie reagowałem bardziej stanowczo widząc to, co złego się dzieje. To, że może się bałem powiedzieć stanowcze nie, stanowcze koniec, wynikało z ludzkich słabości, chęci bycia kapłanem. Zdarzały się sytuacje, gdy jak ktoś mówił zle o działalności Marka Nowaka był zawieszany przez biskupa. Przepraszam, że wtedy ludzki strach wygrał. Przepraszam tych wszystkich ludzi skrzywdzonych przez tą działalność. Przepraszam wszystkich okradzionych i oszukanych przez Marka Nowaka. Przepraszam za to, że działał „pod osłoną” Kościoła. Przepraszam tych wszystkich, którzy z powodu nieodpowiedniej opieki odeszli do Pana. Modlę się za was. Marek Nowak został ekskomunikowany i usunięty ze struktur Kościoła. Przepraszam Pana Boga, że biskup Kordzik zdecydował się usunąć z Kościoła Marka Nowaka dopiero, gdy ten zaczął bluźnić przeciw Duchowi Świętemu. Serdecznie wszystkich skrzywdzonych i oszukanych – przepraszam.
„Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. (...) Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.” (Mk 6, 7. 12-13) Posługa egzorcysty jest jednym z najbardziej drażliwych, jak i niebezpiecznych posług w Kościele. Wiem, że zdarzały się nadużycia w tej płaszczyźnie. Wiem, że jest to niedopuszczalne. Wszystkich, którzy poczuli się urażeni, poczuli że ktoś nie posługuje, a „bawi się” w egzorcystę – przepraszam. Podejmę stanowcze kroki, aby te nadużycia wyeliminować. Z racji przyjętych święceń episkopatu czuję się odpowiedzialny za to, by sprawowana posługa była zgodna z nauką Kościoła powszechnego oraz z Prawem Kanonicznym Kościoła.
Posługa sakramentalna jest fundamentem działania Kościoła. Wielokrotnie docierały do mnie informacje, iż duchowni Kościoła Starokatolickiego podawali się za duchownych innych wyznań. Takie postępowanie jest nie do przyjęcia. Świadczy ono o niedojrzałości duchownych, braku własnej tożsamości. Wszystkich przełożonych w strukturach wielu Kościołów, oraz wszystkich wiernych innych wyznań, którzy poczuli się oszukani przez duchownych Kościoła Starokatolickiego podających się za duchownych innych wyznań, ze szczerego serca przepraszam. Działania ekumeniczne, dążenie do jedności, wspólnoty ołtarza, interkomunii nie może być budowane na kłamstwie. Jednocześnie proszę wszystkich hierarchów Kościołów o to, by byli bardziej wrażliwi na potrzeby własnych wiernych świeckich. Sam doświadczyłem sytuacji, gdy skontaktowała się ze mną matka samotnie wychowująca dziecko, której to proboszcz odmówił ochrzczenia dziecka. Poprosiła o chrzest. Grzechem byłoby odmówienie udzielenia Chrztu Świętego – bramy sakramentów. Niestety w opinii tego proboszcza, to zachowanie było „podbieraniem” wiernych. Wiara będzie martwa, gdy w każdej sytuacji będziemy stawiać przepis, nad miłosierdziem, niż miłosierdzie nad przepisem. Miłosierdzie wypełnia Prawo, a nie mu zaprzecza. Podobny wniosek nasuwa mi się w kwestii pogrzebów. Niedopuszczalne jest to, gdy w moich duchownych, księża innych wyznań rzucają obelgami za to, że pochowali zmarłego za 200 zł albo za darmo. Robienie z Kościoła biznesu, z cennikiem „co łaska, minimum 500 zł” jest pluciem w twarz samemu Chrystusowi – „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!” (Mt 10, 8).
Bardzo mocno i ze szczerego serca przepraszam wszystkich, których wspólnota Kościoła Starokatolickiego skrzywdziła. Przepraszam, proszę o wybaczenie i modlitwę za nas. Zobowiązuje się do ciężkiej pracy, do której Pan mnie powołał. Mam nadzieję, iż wspólnymi siłami, Kościół Starokatolicki będzie działał dobrze i godnie, tak jak wskazał nasz Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus.
Prośmy, by Nasz Pan błogosławił nam wszystkim – biskupom, kapłanom, diakonom – każdego dnia, byśmy godnie i z wiarą prowadzili Jego lud do Niebieskiej Ojczyzny.
ZWIERZCHNIK KOŚCIOŁA

ORDYNARIUSZ DIECEZJI POLSKIEJ



abp Artur Wieciński