Komunikat w sprawie święceń kapłańskich udzielanych przez Marka Jana Kordzika


Święcenia cieszą się, w myśl teologii starokatolickiej - jak również katolickiej i prawosławnej, przychylnością prawa. Przyczyny nieważności święceń są następujące: niezdolność udzielenia święceń ze strony szafarza lub niezdolność przyjęcia święceń ze strony osoby przyjmującej święcenia, symulacja przyjęcia święceń, przymus, stan bojaźni ciężkiej, brak intencji przyjęcia święceń ze strony osoby przyjmującej święcenia, brak formy udzielenia święceń oraz ( w przypadku biskupów Kościołów starokatolickich ) brak wyboru przez Synod Kościoła. Ważnie udziela święceń jedynie biskup konsekrowany. Niezdolność udzielenia święceń ze strony szafarza wynika zatem z faktu braku święceń biskupich. Co więcej do ważności święceń jako aktu prawnego wymaga się, aby były one dokonane przez osobę do tego zdolną oraz by były w nich zawarte wszystkie elementy konstytutywne i zostały wypełnione formalności oraz warunki wymagane przez prawo. Dotyczy to zarówno szafarza święceń, jak i przyjmującego święcenia. Zdolność, o której mowa, dotyczy przede wszystkim świadomości i dobrowolności działania. Elementy konstytutywne dotyczą wyrażenia woli przyjęcia święceń, gestu nałożenia rąk oraz modlitwy konsekracyjnej W tym miejscu należy zauważyć, że nieprawidłowymi do przyjęcia święceń są ci, którzy podlegają jakiejkolwiek formie amencji lub innej choroby psychicznej, na skutek której są niezdolni do wykonywania posługi. Ważnie zaś przyjmuje święcenia jedynie mężczyzna ochrzczony. Są to dwa warunki, w sposób wyraźny określone przez Prawodawcę w Prawie Kanonicznym Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej. Dobrowolność przyjęcia święceń zostaje ograniczona lub całkowicie unicestwiona wskutek przymusu lub stanu bojaźni ciężkiej. Wynika to z normy kanonu Prawa Kanonicznego, w którym Prawodawca gwarantuje wiernym wolność od jakiegokolwiek przymusu w wyborze stanu życia. Wolność z punktu widzenia filozofii oznacza niezależność człowieka w podejmowaniu konkretnych decyzji. Z punktu widzenia psychologii natomiast osobę można nazwać wolną, jeśli w momencie podejmowania decyzji nie jest ona uzależniona od jakiejkolwiek choroby, sytuacji, czy też presji na nią wywieranej, uniemożliwiającej podjęcie decyzji filozoficznie określonej jako wolna. Oznacza to, iż wolność pojęta filozoficznie zakłada uprzednie istnienie wolności psychologicznej. Wolność człowieka z punktu widzenia psychologii ma różne stopnie i w praktyce oznacza brak jakichkolwiek presji zewnętrznej, czy też wewnętrznej, która uniemożliwia praktyczną realizację wolności koniecznej do dokonania aktu ludzkiego. Działanie człowieka może być zdefiniowane jako wolne jedynie wtedy, gdy wynika ono zarówno ze zdolności intelektu do dokonania wyboru, jak i ze zdolności wolnej woli do podjęcia działania w kierunku obranym przez intelekt. Zatem, w sytuacji, w której osoba wolna od jakichkolwiek uzależnień natury psychologicznej, czy też medycznej jest w stanie dokonać wyboru między podjęciem konkretnego działania lub niepodejmowaniem tegoż działania, jej decyzje można określić jako wolne. Wolność tak rozumiana nie oznacza jednak możliwości podążania w jakimkolwiek kierunku pod naporem jakiegokolwiek instynktu. Oznacza natomiast, że człowiek wolny jest w stanie uczynić z tego, co dzięki działaniu intelektu uznał za wartość, motyw i przyczynę działania.


Kolejną, bardzo istotną kwestią z punktu widzenia teologii starokatolickiej jest synodalny wybór biskupów. To oni, wybrani do pełnienia posługi przez Święty Synod mają prawo a zarazem i obowiązek wypełniać posługi wynikające z przyjętych święceń episkopatu. Nie można mówić o fakcie dokonanych święceń w przypadku, gdy nie dokonano formalnej elekcji przez Synod, a co za tym idzie w następstwie wszystkie udzielone przez petenta święcenia są święceniami całkowicie nieważnymi i nie posiadają żadnego znaczenia, nie tylko ze względu na brak wyboru Synodu, ale również ze względu na niezastosowania się do wiekowej maksymy, która mówi “nulla ecclesia sine episcopo, nullus episcopus sine ecclesia” tj. nie ma Kościoła bez biskupa, nie ma biskupa bez Kościoła. Opierając się na danych z lat 1965 - 1999 można stwierdzić, iż wszelkie święcenia udzielane w tym okresie są nieważne i nie posiadają żadnego znaczenia z punktu widzenia teologii starokatolickiej.

Bogdan Filipowicz, bez zgody Synodu przyjął sakrę biskupią dwukrotnie - tj. w 1958 r. i w 1963 r. ( z rąk bpa A. Jurgielewicza / sub conditione z rąk bpa Ignacego Wysoczańskiego ), co za tym idzie - z punktu nauczania teologii starokatolickiej święcenia biskupie nie zaistniały, są nieważne i nie mają żadnego znaczenia. Wyświęceni przez niego biskupi: Kazimierz Banach ( 1981 r. ), Marek Kordzik ( 1983 r. ) oraz Józef Rokita ( sub conditione w 1974 r. ) i liczni kapłani również z punktu nauczania teologii starokatolickiej nigdy nie byli kapłanami/biskupami a ich święcenia są nieważne i nie mają żadnego znaczenia.Takie same skutki niosły za sobą święcenia udzielane przez Kazimierza Banacha, Marka Kordzika czy Józefa Rokitę. Jedynym okresem, podczas których zaistniał stan sakramentalności święceń kapłańskich są lata 1999 - 2002 ( święcenia udzielane przez bp. Wojciecha Zdzisława Kolma ), w pełni możemy się opierać na sukcesji apostolskiej przekazanej mu przez abp. Norberta Udo Marię Szuwarta.

Mając na uwadze dobro wszystkich wiernych Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, stwierdza się, iż: w myśl nauczania teologii starokatolickiej, mając na uwadze wiekowe nauczania Ojców Kościoła, święcenia kapłańskie i biskupie z linii Filipowicz - Rokita - Banach - Kordzik są nieważne i nie mają żadnego znaczenia. Wszystkich byłych duchownych Kościoła Starokatolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej, uprasza się o kontakt z Kurią Kościoła. Aktualizacja: 9.10.2017 r. Ze względu na liczne zapytania odnośnie zamieszczonego komunikatu, przedstawiamy poniżej adnotację do komunikatu z dn. 08.09.2017: Prawo Kościoła Starokatolickiego określa jasno, że szafarzem wszystkich stopni święceń jest biskup. W świetle powyższego, aby biskup mógł udzielić święceń, musi uzyskać odpowiednie upoważnienia ze strony władz Kościoła. Zatem do ważności nie wystarczy samo poprawne ich udzielenie i przyjęcie. W tym względzie ważność święceń związana jest ściśle z ich legalnością w zakresie wewnętrznego prawa Kościoła. Ten, który udziela święceń bądź przyjmuje je bez wymaganego upoważnienia Kościoła, czyni to nie tylko nielegalnie, czy niegodziwie, ale i nieważnie. Skuteczność znaku sakramentalnego związana jest ściśle z trwaniem we wspólnocie Kościoła. Dlatego ten, który tę wspólnotę opuścił i działa we własnym imieniu, a czyni to dokonując bez zgody Kościoła aktu święceń - nie może być ważnym szafarzem sakramentu święceń.